Zamieszanie w PiS. Kaczyński podjął decyzję, dwie osoby poza partią

Prawo i Sprawiedliwość wyrzuciło z partii dwóch łódzkich radnych – Radosława Marca i Krzysztofa Stasiaka. Decyzję 18 maja podjął partyjny sąd koleżeński po wszczęciu procedury dyscyplinarnej przez Jarosława Kaczyńskiego. Według polityków PiS powodem było działanie na szkodę ugrupowania, a jednym z punktów sporu stała się kandydatura Tomasza Grzywaczewskiego do miejskiego odznaczenia.

PiS wyrzuciło dwóch łódzkich radnych
We wtorek podczas konferencji prasowej posłanka Agnieszka Wojciechowska van Heukelom poinformowała o zakończeniu postępowania dyscyplinarnego wobec dwóch łódzkich radnych: Radosława Marca oraz Krzysztofa Stasiaka. Jak przekazała, decyzja zapadła 18 maja przed partyjnym sądem koleżeńskim po wcześniejszym wszczęciu procedury przez Jarosław Kaczyński.

W posiedzeniu uczestniczył również rzecznik dyscyplinarny prof. Karol Karski. Efektem postępowania było definitywne wykreślenie obu samorządowców z listy członków Prawa i Sprawiedliwości. Sprawa od początku była przedstawiana przez polityków partii jako reakcja na działania, które miały szkodzić ugrupowaniu i osłabiać jego pozycję w łódzkim samorządzie.

– Sąd koleżeński orzekł, że z dniem wczorajszym definitywnie obaj panowie zostają wykreśleni z listy członków Prawa i Sprawiedliwości. Ci radni nie mogą powoływać się na PiS, reprezentować w żaden sposób Prawa i Sprawiedliwości czy działać w imieniu organizacji – mówiła Agnieszka Wojciechowska van Heukelom podczas konferencji prasowej.

Cała sytuacja odbiła się szerokim echem w lokalnej polityce, ponieważ obaj radni byli wcześniej kojarzeni z działalnością PiS w Łodzi. Decyzja oznacza nie tylko formalne zakończenie ich obecności w partii, ale również wyraźny sygnał ze strony władz ugrupowania, że nie zamierzają tolerować działań ocenianych jako sprzeczne z interesem politycznym partii.

Jarosław Kaczyński, fot. Andrzej Kulpita/East News

Spór o Tomasza Grzywaczewskiego i odznaczenie dla Łodzi
Najwięcej emocji wzbudziły okoliczności związane z Radosławem Marcem. Według Agnieszki Wojciechowskiej van Heukelom jednym z głównych powodów wszczęcia sprawy miało być jego zachowanie jako przewodniczącego Komisji Nagród i Odznaczeń w Radzie Miejskiej w Łodzi.

Chodziło o dyskusję dotyczącą przyznania wyróżnienia „Zasłużony dla Miasta Łodzi” dla Tomasza Grzywaczewskiego – podróżnika, reportera i korespondenta wojennego, którego kandydaturę zgłosiło Prawo i Sprawiedliwość. Według relacji przedstawionej przez posłankę PiS, Marzec miał podczas obrad wskazać, że Grzywaczewski pojawia się na antenie Telewizja Republika. W efekcie kandydatura nie uzyskała poparcia i została odrzucona.

Sam Radosław Marzec zdecydowanie nie zgadza się jednak z taką interpretacją wydarzeń. W rozmowie z PAP przekonywał, że nie miał realnego wpływu na końcowy wynik głosowania, ponieważ – jak twierdził – koalicja KO i Lewicy w łódzkim samorządzie już wcześniej była zdecydowana, by nie poprzeć kandydatury zgłoszonej przez PiS.

Radny podkreśla również, że nie akceptuje zarzutów formułowanych wobec niego przez Agnieszkę Wojciechowską van Heukelom. Zapowiedział jednocześnie odwołanie od decyzji sądu koleżeńskiego, wskazując, że po niemal dwóch dekadach obecności w partii został usunięty z powodów, które uważa za niesprawiedliwe.

– Zostałem wykluczony z PiS po blisko 19 latach członkostwa w partii, a jedynym zarzutem było to, że pani poseł nie widzi możliwości współpracy ze mną – powiedział Radosław Marzec w rozmowie z PAP.

Sprawa dodatkowo nabrała politycznego ciężaru, ponieważ Marzec zwrócił uwagę na swoje wyniki wyborcze. Jak zaznaczył, w ostatnich wyborach samorządowych zdobył blisko 6 tys. głosów, co było najlepszym rezultatem spośród kandydatów PiS. Według niego ma to świadczyć o dużym poparciu mieszkańców Łodzi dla jego działalności publicznej.

– To pokazuje, że mam duże zaufanie społeczne i mieszkańcy pochwalają moje działania – podkreślił Marzec.

Przez 20 lat pracowała jako opiekunka w Niemczech. Tyle dostanie emerytury, kwota zdziwiła samą kobietę
Czytaj dalej

Polacy są w stanie zarobić tyle na truskawkach. Cena za zebrany koszyczek może wielu zaskoczyć
Czytaj dalej
Krzysztof Stasiak usunięty z PiS po konflikcie z partią
Nieco inaczej wygląda sytuacja drugiego z radnych objętych decyzją sądu koleżeńskiego, czyli Krzysztofa Stasiaka. W jego przypadku konflikt z partią miał trwać już od dłuższego czasu i dotyczyć przede wszystkim funkcji pełnionej w łódzkim samorządzie.

Jak przekazała Agnieszka Wojciechowska van Heukelom, mimo utraty poparcia ze strony Prawa i Sprawiedliwości Stasiak pozostawał członkiem prezydium Rady Miejskiej w Łodzi. Chodzi konkretnie o stanowisko wiceprzewodniczącego rady miejskiej, które nadal zajmował, mimo że – jak podkreślają politycy PiS – nie należał już do klubowych struktur partii.

– PiS od roku nie mogło doprosić się, żeby ustąpił z funkcji wiceprzewodniczącego rady miejskiej, którą zajmował, chociaż nie był już członkiem klubu radnych PiS – zaznaczyła Agnieszka Wojciechowska van Heukelom.

Decyzja o usunięciu obu radnych pokazuje, że napięcia wewnątrz łódzkich struktur partii narastały od dłuższego czasu. W przypadku Marca chodziło przede wszystkim o spór dotyczący politycznych decyzji i współpracy w samorządzie, natomiast wobec Stasiaka kluczowe okazały się kwestie związane z reprezentowaniem ugrupowania oraz dalszym pełnieniem funkcji w prezydium rady miejskiej mimo utraty wsparcia PiS.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *