Życie Julii pękało w szwach od tego samego, gdy Ołeksij wciągnął do jej mieszkania swoją obskurną torbę z napisem „MAMA”. Symbolem było to, że nie tylko Liosza, ale i jego matka – Walentyna Siergijewna – przyszła z wazonem. Jeszcze wirtualnie, przez telefon: „No i na co się skarżysz?” – powiedział do Oleksija: „Moja matka to złota kobieta! Pokochasz ją!”.
Wszystko szło dobrze przez pierwszy rok, z wyjątkiem brzęków Walentyny Siergijewny o układ. Na początku jest z szacunkiem, potem ukarzemy ton. – Tak! Jutro przyjdziemy z ciocią Ludą podziwiać, jak się opanowałaś. Musimy zmienić kuchnię – Walentyna Siergijewno – wyjaśniła Julia surowym tonem – ale wygląda na to, że nic nie zamierzałyśmy zmieniać… – Och, Juleczko, jesteś młoda, nie rozumiesz! Jesteś niedojrzałą dziewczyną, nieoszczędną. Ale Ljoszenka wywiązała się z umowy.
Zustrich wyszedł w sobotę. Na płocie stały Walentyna Siergijewna z miarką krawiecką w torebce i ciocia Luda, która zgadła rozmiar małego śladu. – No cóż, jesteśmy zdumieni, jak tu bałaganicie! – powiedziała teściowa. I zaczęło się przedstawienie. – Hej – wskazała palcem na szafę – musimy ją wyrzucić. Stary Recz – Co tam? Boże, ten kilim… To niehigieniczne! Lyoszenko ma na mnie alergię. Julia wciągnęła powietrze i zobaczyła – Spojrzałam na babcię. A jeśli ktoś ma alergię, niech się nie martwi, dopóki nie przeżyje bez niej. Potem rozejrzałam się po kuchni, po czym Walentyna Siergijewna powiedziała: „Trzeba tu wszystko zmienić”. Zanim się odezwała, Lyosza powiedział, że straciłaś tam pieniądze od babci. Nadszedł czas, żeby zainwestować w komfort. Simja. Julia jest silna. – Sprawdź… Co masz na myśli mówiąc „inwestować”? To moje grosze. A mieszkanie nadal tam jest. – No cóż, zaczyna się! – Walentyna Siergijewna zacisnęła dłonie – Ty, Juliczko, myślisz, że ta dziwka to tylko pieczątka w paszporcie? Nie, to związek! Szczęśliwe życie, szczęśliwe cele, szczęśliwe finanse! Julia wstała – Oże. Szanowny… Mieszkanie jest moje. Grosz – moje. A twoja lista może… no… wiesz. Na dno – Miej zdrowy rozsądek – o to ci chodzi. Na razie na własną rękę. Policji jeszcze nie ma – dodała Julia z uroczym śmiechem. Po około pięciu minutach w mieszkaniu zapadła cisza.
Minął tydzień. W piątek wieczorem Julia wróciła do domu i zastała… nieznanego olbrzyma w torbie i z torbą dzieci – Ech… Kim jesteś? – Larisa. Kuzynka Oleksiyi. Muszę tu pomieszkać przez godzinę. Rozpovila Walentyna Siergijewna. Oleksij Uwijszow z winnym wyrazem twarzy – Och, dogoniłaś już Larisę? Słuchaj… No cóż, nie mogłam się powstrzymać od domyślenia! Julia gwałtownie się odwróciła – Sprawdź. Mówisz serio?! Co to za błazenada?! Oleksij! To moje mieszkanie! Mij! – No dalej, ty… Co ty zaczynasz? Krewni są odpowiedzialni za wzajemną pomoc! Wtedy zadzwonił telefon. “Walentina Siergiejewna”. – Juleczka, kochanie! No i co ty się tak boisz?! – powiedziała teściowa – Powiedziałam Larisie – Nie będzie mnie od ciebie przez kilka miesięcy. No i co z tobą? Ta rodzina to twierdza! — Walentyna Siergijewna… Czy wiesz, że mieszkanie jest moje? Głos teściowej stał się ciemniejszy. — Julia… Zapominasz, że teraz jesteś drużyną mojego syna. Co to znaczy rodzina? Ja rodzina — rozszerzenia. Wszystko. Pierwsze mieszkanie — to samo. Julia wstała i odwróciła się do Oleksiyi i Larisy — Więc. Twój program cyrkowy się skończył. W przeciwnym razie spakuj swoje przemówienia i wyjdź, w przeciwnym razie wezwę policję — Och, daj spokój! No i co się tak wściekasz?! — Oleksij uniósł ręce — Bo jestem panem tego mieszkania. I wiesz, Llosza… Może musimy o tym wkrótce porozmawiać. Szlub. Separacja. I co najważniejsze — twoja rejestracja. Oleksij zbladł. Larisa przygotowała się tak szybko, że wydawało się, że ogień zaczyna płonąć — Więc jesteś po prostu boska… — Oleksij zakopał go za głową — To moja rodzina! — Nie, Ljoszenko. Śmierdzę jak wróg. Ale smród został wysłany pod zły adres. Twój program cyrkowy się skończył. W przeciwnym razie spakuj swoje przemówienia i wyjdź, inaczej wezwę policję – Oj, daj spokój! No więc, dlaczego jesteś taki zły?! – Oleksij uniósł ręce – Bo ja jestem panem tego mieszkania. I wiesz, Llosha… Może musimy o tym wkrótce porozmawiać. Shlyub. Separacja. I co najważniejsze – twoja rejestracja. Oleksij zbladł. Larisa przygotowała się tak szybko, że wydawało się, że ogień zaczyna płonąć – Więc jesteś po prostu boski… – Oleksij zakopał go za głową – To moja rodzina! – Nie, Ljoshenko. Śmierdzę jak wróg. Ale smród został wysłany pod zły adres. Twój program cyrkowy się skończył. W przeciwnym razie spakuj swoje przemówienia i wyjdź, inaczej wezwę policję – Oj, daj spokój! No więc, dlaczego jesteś taki zły?! – Oleksij uniósł ręce – Bo ja jestem panem tego mieszkania. I wiesz, Llosha… Może musimy o tym wkrótce porozmawiać. Shlyub. Separacja. A co najważniejsze – twoja rejestracja. Oleksij zbłądził. Larisa przygotowała się tak szybko, że wydawało się, że ogień zaczyna się palić – Więc jesteś po prostu boski… – Oleksij zakopał go za głową – To moja rodzina! – Nie, Ljoshenko. Śmierdzę jak wróg. Śmierdzi alem zabrano pod niewłaściwy adres. Oleksij zbłądził. Larisa przygotowała się tak szybko, że wydawało się, że ogień zaczyna się palić – Więc jesteś po prostu boski… – Oleksij zakopał go za głową – To moja rodzina! – Nie, Ljoshenko. Śmierdzę jak wróg. Śmierdzi alem zabrano pod niewłaściwy adres. Oleksij zbłądził. Larisa przygotowała się tak szybko, że wydawało się, że ogień zaczyna się palić – Więc jesteś po prostu boski… – Oleksij zakopał go za głową – To moja rodzina! – Nie, Ljoshenko.Śmierdzę jak wróg. Smród piwa trafił pod zły adres.
Julia obudziła się, gdy zadzwonił komunikat. Grupa „Rodzina”. Admin — Walentyna Siergijewna. Wpłynęła następująca wiadomość: „Juleczka, to wina mojej rodziny, że muszę się natychmiast przygotować!”, „Przed przemówieniem Sławik ma problemy — to i tak się dla ciebie skończy”, „Larissa powiedziała, że ich wyrzuciłaś!”. Julia to zobaczyła. Dwadzieścia lat później stanęła w MF — Czy powinnaś zapisać się dla swojego chłopaka? Z rejestracją na stałe? — dziewczyna-konsultantka — Dokładnie. Przez sąd. Vіn nie własnik — Powody nadmiernej pewności siebie. Tse doshlyubne maino. „Vin nie ma żadnych praw”. „Wiesz, wiedziałam o tym od początku” — zaśmiała się Julia.
Oleksij sprawdził wieczorem w domu – Naprawdę chcesz mnie skreślić?! Zwariowałeś?! Mi sіm’ya! – Cudownie rozumiem. Wygląda to tak: zaprzyjaźniłeś się z kobietą z mieszkaniem, zadomowiłeś się, ściskając wszystkich swoich bliskich po szyję, a teraz burze, które wyczerpały jej cierpliwość – Więc nie jesteś szczęśliwy! Jesteśmy twoją ojczyzną! To znaczy, że wszystko może spać! 1 mieszkanie – to samo! Julia podeszła bliżej. – Mieszkanie. Miy. Jesteś tu gościem. Z zameldowaniem. Nie na długo. Złożyłam dokumenty przed rozprawą. Ja o separację. Ja o vipisk – Vi… – Yogo oko smika – Mówisz poważnie?! – Absolutnie – Kogo stracisz?! Kto cię w ogóle potrzebuje, jeśli nie ja?! Julia się zaśmiała – Ljosha. Mam trzydzieści lat. Ale wiesz, mam rzeczy, których ty nie masz. Żytło. Dochód, co najważniejsze, miękki. Vin ostro siv – No cóż… zróbmy to dobrze. Zaczekaj chwilę. – Oczywiście, że możemy. Wracajmy do domu w takiej kolejności: ty spakuj swoje przemówienia. Dzisiaj pójdziesz. Niech będzie. Zatrudnij mamy. Potem zadzwoniłem do niej. „Walentina Siergiejewna”. Julia nacisnęła dzwonek – Julio, to znaczy tak! Zaraz przyjdę i będziemy rozmawiać jak kobiety! Chyba zapomniałaś, że teraz są częścią naszej ojczyzny! – Cudownie. Sprawdzam. Powiedz mi tylko, że to nie jest gejowskie – z przemówieniami czy bez? Chciałabym móc złapać więcej taksówek. – Ty… widzisz, jak to wygląda! Podzielmy mieszkanie przez sąd! – Walentina Siergiejewna, sąd już wie. I powiedz mi – mogę ci bez problemu powiedzieć, że mieszkanie jest moje – Och, ty… – Do zobaczenia, – powiedziała spokojnie Julia i zadzwoniła. Ołeksij stał się wrogi – Nienawidzę cię… – mruknął. Julia zadziwiła go prosto w oczy – Wiesz… Dyakuyu. Bo teraz wiem na pewno, że mogę żyć sama. Wiesz co? To niesamowite. Drzwi zadrżały. Głośno. Po raz ostatni. Julia została sama. Kohanka. Bez krewnych, bez balastu, bez złudzeń. Ale z lekkim sercem i ogromnym poczuciem wilgoci.