Członkowie Ruchu Obrony Granic chcieli przejść pod miejsce upamiętniające Polaków zamordowanych w czasie II wojny światowej. Na miejscu interweniowała niemiecka policja, a część uczestników została zatrzymana i skuta kajdankami. Nagrania z interwencji szybko trafiły do sieci i wywołały duże emocje w Polsce.
Po wszystkim głos zabrała córka Roberta Bąkiewicza. Przekazała, że jej ojciec trafił do szpitala i jest w ciężkim stanie. Według jej relacji ma mieć połamane żebra, a lekarze podejrzewają również wstrząśnienie mózgu. Rodzina wskazuje, że jego stan ma być skutkiem brutalnej interwencji niemieckiej policji.
Sprawa stała się kolejnym punktem napięcia w relacjach polsko-niemieckich. Politycy prawicy domagają się wyjaśnień i reakcji polskiej dyplomacji, a w tle wracają pytania o to, jak traktowani są Polacy podczas manifestacji za granicą i czy działania niemieckich służb były proporcjonalne.
Na razie kluczowe pozostaje ustalenie dokładnego przebiegu interwencji, stanu zdrowia Bąkiewicza oraz tego, jakie kroki podejmą polska ambasada i MSZ.