Interwencja policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza wywołała falę komentarzy w mediach i w Internecie. Szef Telewizji Republika przekazał, że funkcjonariusze siłą weszli do jego domu i skuli kajdankami jego asystentkę. Do sprawy odniosła się już policja, przedstawiając własną wersję wydarzeń.
Policja w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
We wtorek około godziny 14:00 Tomasz Sakiewicz poinformował o szczegółach interwencji, która miała odbyć się w jego mieszkaniu. Redaktor naczelny TV Republika twierdził, że funkcjonariusze weszli do lokalu bez nakazu, a ich działania naruszyły również tajemnicę dziennikarską, ponieważ prowadzi tam działalność redakcyjną.
- Przeszukali mi mieszkanie, nie mając żadnego nakazu. Moje mieszkanie jest jednym z lokali redakcyjnych, ponieważ prowadzę tu działalność gospodarczą, więc naruszono również tajemnicę dziennikarską – mówił Tomasz Sakiewicz.
Dziennikarz przekonywał również, że nie była to odosobniona sytuacja. Według jego relacji podobne działania miały dotyczyć także innych osób związanych ze stacją.
- To już trzecia nietypowa interwencja w ciągu kilkunastu godzin w moim mieszkaniu. To samo się odbywa w domach niektórych innych dziennikarzy. Mamy do czynienia z masową akcją zastraszenia, zniszczenia TV Republika – dodał.
Protest w obronie Telewizji Republika
W reakcji na wydarzenia związane z interwencją policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza, w piątek na Placu Bankowym w Warszawie odbył się protest w obronie Telewizji Republika. W demonstracji uczestniczyli m.in. Adam Borowski, Sławomir Cenckiewicz i Robert Bąkiewicz. Zgromadzeni przynieśli transparenty z hasłami wymierzonymi w rząd oraz skandowali antyrządowe hasła.
Podczas manifestacji głos zabrał Tomasz Sakiewicz, który ostro skrytykował działania służb i zapowiedział konsekwencje wobec funkcjonariuszy uczestniczących w interwencji.
- Wykorzystują terrorystów do napadu na siedzibę Republiki, nasze mieszkania i na kobiety. Tusk posługuje się terrorystami – powiedział.
- Za łamanie prawa, za brutalność (…) nie będą mogli być w policji, będą musieli odpowiedzieć. Skończyło się. Panowie policjanci, jeśli będziecie wykonywać rozkazy, które łamią prawo, nie ma dla was miejsca w demokratycznej policji – stwierdził.
Do sprawy odniósł się również Michał Rachoń, który określił interwencję w domu Sakiewicza jako „absolutny skandal” i domagał się wyjaśnienia serii zgłoszeń dotyczących Telewizji Republika.
- Żądamy natychmiast, żeby znaleźli ludzi, którzy rozsyłają te fałszywe alarmy. Chyba że, panie Kierwiński i panie Siemoniak, wy dobrze wiecie, kto to robi. Chyba że jesteście organizatorami tej akcji – mówił.
- To jest wasz cholerny, zas*any obowiązek złapać tych ludzi, natychmiast! Do roboty, banda nierobów! – krzyczał dyrektor programowy Telewizji Republika.
USA zablokują wniosek o ekstradycję Ziobry? Adw. Szewc: “Odmowa może zostać uzasadniona okolicznościami politycznymi”
Czytaj dalej
Informacja dotycząca interwencji przy ulicy Wiktorskiej w Warszawie
— Policja Warszawa (@Policja_KSP) May 15, 2026
Jak informowaliśmy we wcześniejszym komunikacie, policjanci przeprowadzali dzisiaj (piątek 15 maja) interwencję przy ulicy Wiktorskiej. Punktem wyjścia był w tym przypadku przekazany Policji sygnał dotyczący… pic.twitter.com/Nqyo7GiU6a
Szara strefa hazardu pożera miliardy złotych. Czy polski monopol w sieci to iluzja?
Czytaj dalej
Obszerny komunikat policji
Wieczorem warszawska policja opublikowała obszerny komunikat, w którym przedstawiła swoją wersję wydarzeń dotyczących interwencji przy ul. Wiktorskiej. Jak przekazano, działania funkcjonariuszy były efektem zgłoszenia o możliwym realnym zagrożeniu życia, które najpierw trafiło do Biura Rzecznika Praw Dziecka, a następnie zostało przekierowane do policji.
- Jak informowaliśmy we wcześniejszym komunikacie, policjanci przeprowadzali dzisiaj (piątek 15 maja) interwencję przy ulicy Wiktorskiej. Punktem wyjścia był w tym przypadku przekazany Policji sygnał dotyczący realnego zagrożenia życia. Wiadomość taka została najpierw przesłana poprzez internet do biura Rzecznika Praw Dziecka, a następnie przekierowana do Policji – czytamy w komunikacie.
Funkcjonariusze podkreślili, że decyzja o wejściu do mieszkania wynikała z konieczności szybkiego działania w związku z potencjalnym zagrożeniem. Na miejscu zastali kobietę, która nie chciała się wylegitymować i nie współpracowała, co skutkowało zastosowaniem kajdanek ze względów bezpieczeństwa.
- W lokalu przebywał także mężczyzna, który ignorował przekazywane przez policjantów informacje odnoszące się do powodu interwencji i ich pytania. Mężczyzną tym był redaktor naczelny jednej ze stacji telewizyjnych. Był przy tym nastawiony konfrontacyjnie wobec policjantów, którzy cały czas podkreślali, że ich działania mają na celu ochronę życia osoby, której dotyczy otrzymane zgłoszenie.
Po weryfikacji sytuacji policja poinformowała, że zgłoszenie okazało się nieprawdziwe i mogło być próbą wprowadzenia służb w błąd. Jak podkreślono, nikt nie został zatrzymany, a cała interwencja została zakończona po wyjaśnieniu okoliczności. Policja zaznaczyła również, że funkcjonariusze byli wyposażeni w kamery nasobne, a ich działania były dokumentowane.