Nowy sondaż United Surveys dla Wirtualnej Polski zapowiada poważne zmiany na polskiej scenie politycznej. Z wyników badania wynika, że obecny obóz rządzący mógłby stracić władzę na rzecz ugrupowań prawicowych. O podziale mandatów i losach przyszłego rządu decydują dziś ułamki punktów procentowych.
KO na czele, prawica w górę
W najnowszym badaniu Koalicja Obywatelska utrzymuje pozycję lidera z wynikiem 29,7%, o 0,5 punktu lepszym niż w maju. To przewaga, która zapewniłaby partii 177 mandatów w Sejmie. Wciąż jest to jednak za mało, by rządzić samodzielnie, bo do bezwzględnej większości potrzeba 231 głosów.
Dystans do lidera powoli nadrabia Prawo i Sprawiedliwość. Partia Jarosława Kaczyńskiego w ciągu zaledwie dwóch tygodni zyskała 1,2 punktu i osiągnęła poparcie na poziomie 24,1%, co przełożyłoby się na 140 miejsc w parlamencie.
Podium zamyka Konfederacja. Choć jako jedyna z czołówki zanotowała spadek, tracąc 1,3 punktu, jej wynik 12,2% wciąż dałby jej 60 mandatów. To pokazuje, że nawet wyraźny spadek poparcia niekoniecznie oznacza utratę silnej pozycji w Sejmie.
Większość opozycji na papierze, ale z polityczną barierą
Łączny wynik trzech partii prawicowych dałby im bezwzględną większość, czyli 243 mandaty w 460-osobowym Sejmie, a więc wyraźnie powyżej progu 231 głosów potrzebnych do samodzielnych rządów. Głównym motorem tej zmiany jest Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna, która zanotowała najwyższy skok w sondażu, zyskując 1,4 punktu i osiągając 9,6%. W przeliczeniu daje jej to 43 mandaty i rolę języczka u wagi przy budowie prawicowej większości.
Matematyczny sukces opozycji zderza się jednak z polityczną rzeczywistością. Prezes PiS Jarosław Kaczyński konsekwentnie wyklucza współpracę z Grzegorzem Braunem, a bez posłów Korony sam PiS z główną Konfederacją zdobywa zaledwie 200 mandatów, znacznie poniżej progu większości. W efekcie prawica dysponuje wprawdzie wystarczającą liczbą głosów, lecz wewnętrzne podziały sprawiają, że przełożenie tej przewagi na realną władzę pozostaje wątpliwe.

Tusk zwołał pilną konferencję ws. nieprawidłowości w systemie ochrony zdrowia. Padła stanowcza deklaracja
Czytaj dalej
Tusk reaguje na sprawę zarobków 28-letniego lekarza. Jest projekt ustawy
Czytaj dalej
Spadek poparcia dla mniejszych partii rządowych
Dotychczasowy obóz rządzący, czyli koalicja KO, Lewicy i PSL, wprowadziłby do Sejmu jedynie 217 posłów. Do utrzymania władzy brakuje mu 14 mandatów, a powodem są słabe wyniki mniejszych partnerów. Nowa Lewica zanotowała spadek o jeden punkt i przy poparciu 7,1% uzyskała 27 mandatów. Polskie Stronnictwo Ludowe, mimo nieznacznego wzrostu, uzbierało dokładnie 5%. Taki wynik plasuje ludowców na samej granicy progu wyborczego i daje im tylko 13 miejsc.

Prawdziwy kryzys dotknął pozostałe ugrupowania rządowe. Partia Razem z wynikiem 3,1% oraz Polska 2050 z poparciem zaledwie 1,4% znalazły się całkowicie poza Sejmem.
Sejm | Wojciech Olkuśnik / East News
O wszystkim zdecydują niezdecydowani
Ostateczny układ sił w parlamencie wciąż zależy od wyborców, którzy nie wybrali jeszcze swojego ugrupowania. W badaniu aż 7,7% respondentów przyznało, że nie wie, na kogo odda głos w kolejnych wyborach. To właśnie ta grupa może zdecydować o przetrwaniu partii balansujących na progu wyborczym. Przesunięcie nawet niewielkiej części tych głosów mogłoby diametralnie zmienić sytuację mniejszych ugrupowań i uratować obecną koalicję.

Przy tak minimalnych różnicach między dwoma głównymi obozami rzeczywisty podział władzy rozstrzygnie się dopiero przy urnach, gdzie każdy głos niezdecydowanych odegra kluczową rolę.
Sondaż United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski zrealizowano w dniach 12-14 czerwca 2026 roku metodą mix-mode (CAWI i CATI), na reprezentatywnej próbie tysiąca pełnoletnich Polaków. Podział mandatów przeliczono kalkulatorem prof. Jarosława Flisa z Uniwersytetu Jagiellońskiego, którego typowy błąd szacunku wynosi od 3 do 5 mandatów.