Polska scena polityczna zyskała nowe ugrupowanie, którego powstanie ogłoszono podczas niedzielnej konferencji prasowej. Nowa formacja o nazwie Unia Centrum zrzesza doświadczonych posłów i zamierza powalczyć o głosy centrowego elektoratu. Partia pozostaje częścią koalicji rządzącej.
Paulina Hennig-Kloska na czele nowego ugrupowania
Powstanie partii ogłosili podczas konferencji prasowej minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oraz europoseł Michał Kobosko.
„Możemy oficjalnie poinformować, że po wielu tygodniach rozmów, negocjacji, kontaktów (…) doszliśmy do porozumienia i łączymy dwa środowiska polityczne” – oświadczył Kobosko, potwierdzając wcześniejsze ustalenia Polsat News.
Jak wyjaśnił, połączyły się środowisko Klubu Parlamentarnego i Stowarzyszenia Centrum kierowane przez Hennig-Kloskę oraz Unia Europejskich Demokratów, na której czele stoi Elżbieta Bińczycka.
Przewodniczącą Unii Centrum została Paulina Hennig-Kloska. Wiceprzewodniczącymi zostali Mirosław Suchoń, Elżbieta Bińczycka, Ewa Szymanowska i Michał Kobosko, funkcję sekretarza generalnego objął Rafał Kasprzyk, a skarbnika Elżbieta Burkiewicz.
„Podjęliśmy decyzję, by utworzyć nowe środowisko polityczne, które będzie funkcjonowało także z silną reprezentacją w polskim parlamencie, pod nazwą Unia Centrum” – powiedziała Hennig-Kloska.
Dziękując za powierzony jej „mandat zaufania”, zapowiedziała intensywną pracę nad strukturami i programem partii.
„Będziemy teraz w okresie wakacji bardzo dynamicznie pracować” – dodała.
Konsekwencje styczniowego rozłamu w Polsce 2050
Utworzenie Unii Centrum to bezpośrednie następstwo rozłamu w partii Polska 2050. Napięcie narastało tam od unieważnionej w styczniu drugiej tury wyborów na szefa partii. W ugrupowaniu powstały wówczas trzy frakcje, skupione wokół Pauliny Hennig-Kloski, zwyciężczyni wyborów Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz oraz dotychczasowego lidera Szymona Hołowni.
Ostatecznie w lutym 2026 roku 15 posłów i trzech senatorów ogłosiło grupowe odejście i utworzyło Klub Parlamentarny Centrum. Hennig-Kloska tłumaczyła wtedy, że „centrum to miejsce, gdzie spotykają się ludzie, w którym wypracowują dobre kompromisy i odnoszą sukcesy”. Rozczarowanie rozłamem wyraził założyciel Polski 2050 Szymon Hołownia, który stwierdził, że do podziału doprowadziła niechęć wobec nowej przewodniczącej Pełczyńskiej-Nałęcz. Przyznał też, że popełnił błąd, oddając przywództwo w partii.
Pauliny Hennig-Kloski | Paweł Wodzyński / East News
Przetasowania w rządzie Ukrainy. Zełenski ogłosił, kto odchodzi ze stanowiska
Czytaj dalej

Koalicja Obywatelska przekazała smutną wiadomość. Nie żyje wieloletni działacz partii
Czytaj dalej
Koalicja rządowa nie jest zagrożona
Nowa partia przyjęła barwy niebiesko-zielone. Jak wyjaśniła Hennig-Kloska, niebieski symbolizuje wolność, przedsiębiorczość, nowoczesność i silną gospodarkę, a zielony odpowiedzialność za środowisko, czyste powietrze, bezpieczeństwo energetyczne i troskę o przyszłe pokolenia. Liderka zaznaczyła, że wartości partii odwołują się do tych, które „leżały u podstaw budowy fundamentów wolnej Polski po 1989 roku”.
„To wartości, co do których nie mam wątpliwości, że są bardzo aktualne i o które przyjdzie się bić w kolejnej kampanii wyborczej” – zapowiedziała.
Program partii ma się opierać na silnej gospodarce, wsparciu przedsiębiorczości, odpowiedzialnej transformacji energetycznej, silnym samorządzie, bezpieczeństwie państwa oraz umacnianiu pozycji Polski w Unii Europejskiej.
„Wrześniowa konwencja programowa pokaże, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy i co chcemy wnosić na scenę polityczną” – zapowiedziała Hennig-Kloska.

Koalicja rządowa nie jest zagrożona
Hennig-Kloska podkreśliła, że „Unia Centrum będzie mocnym fundamentem koalicji 15 października”, a parlamentarzyści Centrum pozostają w koalicji rządzącej. Zaznaczyła, że nowa partia nie chce jej osłabiać, lecz wzmacniać wyrazistym, centrowym głosem.
„Dziś mamy czas, kiedy wartości takie jak odpowiedzialność za państwo należy łączyć z odwagą, rozwój gospodarczy kraju z dbałością o środowisko” – mówiła.
Do powstania ugrupowania odnieśli się też liderzy obozu władzy. Premier Donald Tusk oraz marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty ocenili, że nie wpłynie ono negatywnie na funkcjonowanie koalicji rządzącej.