„Nie, Irina Konstantinowna! Jesteś tu nikim i nie masz imienia! I kieruj swoje skargi do syna, nie do mnie.”

„Więc na tydzień? Najwyżej na kilka dni?” – zapytała Nadia męża, siedząc w kuchni przy filiżance porannej kawy.

„Tak, coś w tym stylu! Widzisz, ona po prostu nie ma dokąd pójść!” Wowa spojrzał z poczuciem winy na żonę. „Pożar tak poważnie uszkodził mieszkanie, że nie da się tam mieszkać! Naprawa zajmie trochę czasu, a teraz musimy ogarnąć papierkową robotę…”

„Dobrze!” Nadya wzięła łyk kawy. „Rozumiem wszystko! Jasne, niech przyjdzie!”

„Wiedziałem, że zrozumiesz!” – ucieszył się Wowa, pochylając się i całując żonę w policzek. „Ona przeżywa teraz naprawdę ciężki okres!”

Nadia skinęła głową, choć w sercu czuła się źle. Zawsze miała napięte stosunki z Iriną Konstantynową, matką swojego męża. Jej teściowa nigdy nie powiedziała niczego wprost negatywnego, ale jakimś cudem udało jej się stworzyć wrażenie, że jest niezadowolona z synowej. Czasem spojrzeniem, czasem tonem, czasem jakąś „niewinną” uwagą.

„Pomogę jej przenieść rzeczy dziś po południu!” – powiedział Wowa, wstając od stołu. „Będziesz w domu?”

— Nie, o trzeciej mam spotkanie z klientem! Wrócę o szóstej, będę miał czas na obiad!

Nadya próbowała skupić się na pracy przez cały dzień, ale jej myśli wciąż wracały do ​​zbliżającej się przeprowadzki do teściowej. „Półtora tygodnia to wcale nie tak długo” – uspokajała samą siebie.

Kiedy Nadia wróciła do domu, Irina Konstantynowna już urządzała się w pokoju gościnnym. Nadię uderzył jej wygląd – zazwyczaj wysportowana i zadbana kobieta wyglądała na zagubioną i postarzałą.

„Witaj, Irina Konstantinowna!” Nadia weszła do pokoju. „Jak się czujesz?”

Teściowa odwróciła się, a na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.

— Cześć, Nadya! Dziękuję, że mnie przyjęłaś! Czuję się tak…

„No, daj spokój, nawet o tym nie myśl!” – odpowiedziała szczerze Nadia. „Żyj tak długo, jak potrzebujesz! Potrzebujesz pomocy ze swoimi rzeczami?”

„Już wszystko rozłożyliśmy!” – odpowiedział Wowa, który wszedł zamiast mamy. „Mamo, odpoczywaj, a Nadya i ja ugotujemy obiad!”

W kuchni, obierając ziemniaki, Nadya zapytała:

— Jak się czuje? Czy bardzo się martwi?

„Bardzo!” westchnął Wowa. „Mówi, że nie wyobraża sobie już, jak będzie żyć! Wszystko tam było! Jej rzeczy, zdjęcia… Wiele z tego zostało zniszczone!”

„Biedactwo!” Nadya szczerze współczuła swojej teściowej. „Nie martw się, pomożemy jej sobie poradzić!”

Pierwsze trzy dni minęły stosunkowo spokojnie. Irina Konstantinowna spędzała większość czasu w swoim pokoju, wychodząc do kuchni tylko na posiłki lub do łazienki. Była cicha, nieustannie dziękowała mi za jedzenie i opiekę, a w jej oczach często pojawiały się łzy.

Ale czwartego dnia coś się zmieniło. Nadya zauważyła coś dziwnego: kiedy Wowa był w domu, jego teściowa nadal zachowywała się jak nieszczęśliwa kobieta, która straciła wszystko. Ale gdy tylko wyszedł za drzwi, Irina Konstantynowna się zmieniła. Jej ton stał się szorstki, a na twarzy pojawił się wyraz niezadowolenia.

„Nadia, czy ty zawsze dodajesz tyle cukru do herbaty?” – zapytała pewnego ranka, gdy zostały same.

„Tak, lubię słodsze!” – uśmiechnęła się Nadya, nie zwracając uwagi na pytanie.

„Nic dziwnego, że przytyłaś w ciągu ostatniego roku!” – zaśmiała się teściowa, odwracając wzrok.

Nadia prawie się udławiła. Wiedziała, że ​​nie przytyła ani grama; ostatnio musiała nawet skrócić ołówkową spódnicę.

Pod koniec pierwszego tygodnia tego typu komentarze stały się powszechne. „Wyglądasz w tej bluzce jak sprzedawca na targu”, „Nie możesz porządniej posprzątać domu?” i tak dalej.

Kiedy Nadya próbowała porozmawiać o tym z mężem, on tylko pokręcił głową.

„Nadia, ona teraz przechodzi przez naprawdę ciężki okres! To tylko reakcja na stres! Wiesz, jak bardzo cię kocha!”

Ale Nadia wiedziała coś jeszcze: Irina Konstantynowna nigdy jej nie kochała. I teraz, znajdując się pod jednym dachem z synową, postanowiła nie ukrywać dłużej swoich uczuć.

Z każdym dniem Irina Konstantynowna czuła się coraz pewniej w mieszkaniu syna i synowej. Nadya zauważyła, jak powoli, ale nieubłaganie zmieniały się miejsca: wazon na komodzie przesunął się na najdalszą półkę, kubki w szafce zostały poukładane według wielkości, a nie koloru, a fotel Nadii został odsunięty w kąt, aby zrobić miejsce dla lampy podłogowej, którą teściowa przyniosła z mieszkania.

„Wowa, rozumiem, że twojej mamie jest ciężko, ale remontuje cały nasz dom!” – poskarżyła się Nadya mężowi, gdy zostali sami w sypialni.

„O nie!” Wowa machnął ręką. „Ona po prostu próbuje się czymś zająć, żeby nie musieć myśleć o pożarze! Bądźmy bardziej cierpliwi!”

Nadya westchnęła i postanowiła nie drążyć tematu. W końcu wspólne mieszkanie było tymczasowe. Ale kilka dni później wydarzyło się coś, co ją naprawdę rozgniewało.

Po powrocie z pracy Nadya odkryła, że ​​jej książki kucharskie, które starannie kolekcjonowała przez lata, zniknęły z kuchennej półki. Na ich miejscu stały podarte zbiory radzieckich przepisów.

„Irina Konstantinowna, gdzie są moje książki?” zapytała Nadia, starając się zachować spokój.

„Schowałam je!” – odpowiedziała spokojnie teściowa, mieszając coś w rondlu. „Zajmowały za dużo miejsca i były bezużyteczne! Te są o wiele praktyczniejsze!”

„Ale to są moje książki i chciałabym, żeby pozostały tam, gdzie je pierwotnie odłożyłam!” – nalegała Nadya.

„Nadia, gotuję od czterdziestu lat, uwierz mi, wiem lepiej, które książki są przydatne w kuchni!” – warknęła Irina Konstantinowna. „A twoje błyszczące zdjęcia schowałam w pudełku w spiżarni!”

Kiedy Nadya opowiedziała o tym Wowie, ten znów stanął po stronie matki.

„Ona naprawdę świetnie gotuje, może powinniśmy jej posłuchać? A książki zawsze można odzyskać, kiedy wyjdzie!”

Ale to był dopiero pierwszy krok. Kilka dni później Nadya odkryła, że ​​Irina Konstantinowna przejrzała wszystkie swoje kosmetyki i wyrzuciła połowę z nich, uznając je za „niepotrzebne”, mimo że wśród wyrzuconych rzeczy znalazły się niedawno zakupione, drogie produkty.

“Nie miałaś prawa dotykać moich rzeczy!!!” Nadya nie mogła znieść, kiedy się o tym dowiedziała.

„Tylko sprzątałam!” – odparła teściowa. „Inaczej narobiłabym niezłego bałaganu! W łazience był taki bałagan, że aż dziw, że Wowa to tolerował!”

„Moja łazienka była idealnie czysta, dopóki jej nie zniszczyłeś!” Nadya poczuła, że ​​gotuje się ze złości.

„Nadieżdo, nie podnoś na mnie głosu!” Irina Konstantinowna wyglądała na urażoną. „Jestem starsza od ciebie i zasługuję na szacunek!”

„Na szacunek trzeba sobie zasłużyć!” odpowiedziała Nadya, odwracając się i kierując do sypialni, aby nie powiedzieć niczego zbędnego.

Tego samego wieczoru, gdy Wowa wrócił z pracy, jego matka natychmiast stała się nieszczęśliwą ofiarą okoliczności.

„Wołodenko, tak bardzo starałam się pomóc, posprzątać dom, jakoś ci pomóc, póki tu mieszkam, a Nadia…” szlochała, ocierając suche oczy. „Zwróciła się do mnie tak niegrzecznie!”

Nadia tylko pokręciła głową, obserwując ten spektakl z kuchni. Wowa, oczywiście, podszedł do matki, przytulił ją i rzucił żonie karcące spojrzenie.

Pod koniec drugiego tygodnia sytuacja stała się zupełnie nie do zniesienia. Irina Konstantinowna miała już pełną kontrolę nad mieszkaniem: decydowała, co będzie na obiad, kiedy włączyć pralkę, a nawet mówiła Nadii, jak się ubrać.

„Lepiej oddaj ten sweter bezdomnym!” – oznajmiła pewnego ranka. „Wyglądasz w nim bezkształtnie! Nie sądzę, żeby mój Wowa chciał widzieć u boku niezręczną i nieatrakcyjną kobietę!”

Nadya również połknęła tę tabletkę w milczeniu. Rozumiała, że ​​teściowa celowo ją prowokuje, żeby później móc poskarżyć się synowi. Ale jej cierpliwość się kończyła.

„Wowa, jak długo to jeszcze potrwa?” – zapytała Nadia wieczorem, szykując się do snu. „Twoja mama całkowicie przejęła nasze mieszkanie! Przestawia moje rzeczy, krytykuje każdy mój ruch, a nawet wyrzuca rzeczy, które uważa za niepotrzebne!”

„Nie sądzisz, że przesadzasz?” Wowa przeczesał włosy dłonią. „Ona tylko pomaga nam w domu!”

„Nie, Wowa, ona nie pomaga, ona przejmuje władzę!” – powiedziała stanowczo Nadia. „I nie mogę i nie będę tego dłużej tolerować!”

„Co sugerujesz? Wyrzucić moją matkę na ulicę?” W głosie Wowy słychać było nutę bólu. „Ona nie ma dokąd pójść!”

„Nie mówię, żeby ją wyrzucić! Ale musimy z nią porozmawiać i ustalić granice! To w końcu nasz dom!”

Rankiem po rozmowie z Wową Nadia obudziła się z podjętą decyzją: albo sytuacja się zmieni, albo będzie musiała podjąć drastyczne kroki. Jej wzrok padł na laptopa na stoliku nocnym. Nagle coś ją olśniło. Co by było, gdyby nagrała jedną z tyrad teściowej? Wowa nigdy nie widział, jak jego matka w ogóle rozmawia z żoną pod jego nieobecność.

Dzień zaczął się jak zwykle. Wowa poszedł do pracy, a Nadia postanowiła pracować z domu. Usiadła w sypialni z laptopem, przeglądając dokumenty do nowego projektu.

Irina Konstantinowna krzątała się w kuchni, waląc garnkami i patelniami głośniej niż zwykle, jakby celowo zakłócając koncentrację synowej. Kiedy hałas stał się nie do zniesienia, Nadia zamknęła drzwi sypialni. Pół godziny później usłyszała, jak teściowa przechadza się po korytarzu, zatrzymując się co jakiś czas przy drzwiach.

„Zaraz będzie” – pomyślała Nadia i rzeczywiście, drzwi otworzyły się bez pukania. Na wszelki wypadek nacisnęła przycisk nagrywania na laptopie.

„Planujesz tu leniuchować aż do lunchu?” zaczęła Irina Konstantinowna, stojąc w drzwiach, opierając ręce na biodrach.

„Pracuję!” odpowiedziała spokojnie Nadya, nie odrywając wzroku od monitora.

„Pracuje!” – przedrzeźniała teściowa. „Kto posprząta? Kto ugotuje obiad? Ja czy co?”

„Irina Konstantinowna, dogadajmy się…” Nadia odwróciła się do teściowej. „Znam swoje obowiązki i wywiązuję się z nich perfekcyjnie! Jeśli chcesz pomóc, proszę bardzo, ale nie mów mi, co i kiedy mam robić w moim własnym domu!”

Twarz Iriny Konstantynowny wykrzywiła się ze złości.

„W twoim domu? Ha! Gdyby nie mój syn, nigdy byś się tu nie dostał!” Teściowa zrobiła krok naprzód. „A tak w ogóle, widzę, jak „wywiązujesz się ze swoich obowiązków”! Naczynia są brudne, wszędzie pełno kurzu, jedzenie jest po prostu obrzydliwe! Wowa zasługuje na to, żeby być z lepszą kobietą niż ty!”

„Co Wowa ma z tym wspólnego?” Nadia poczuła, jak krew napływa jej do twarzy. „Mówimy o tobie i twoich niekończących się żądaniach! Odkąd się pojawiłeś, tylko mnie krytykujesz, przenosisz moje rzeczy i próbujesz mną pomiatać!”

„Jak mogłoby być inaczej?” – wykrzyknęła teściowa. „Ktoś musi cię nauczyć, jak być prawdziwą gospodynią domową! Całe życie starałam się dla rodziny, a ty myślisz tylko o sobie!”

„Pracuję, tak jak Wowa! I oboje dbamy o rodzinę!” Nadya wzięła głęboki oddech, próbując się uspokoić. „Poza tym, przypominam ci, że to nasz dom i pozwalamy ci u nas tymczasowo zamieszkać, dopóki nie uporządkujemy twojego mieszkania!”

Uwaga ta zdawała się być ostatnią kroplą, która przelała czarę goryczy dla Iriny Konstantinovny.

„Naprawdę?!!” Wybuchnęła krzykiem. „Więc po prostu mnie tu znosisz?! Jestem dla ciebie tylko ciężarem?! A wiesz, że mój Wołodia marzy tylko o tym, żebym z nim mieszkała?! To ty mu przeszkadzasz w spełnieniu marzenia!”

„O jakich bzdurach mówisz?” – Nadia również podniosła głos. „Wowa nigdy czegoś takiego nie powiedział!”

„Powiedział mi!” – odparła teściowa. „Ale nie śmie ci powiedzieć, bo go wystraszyłaś! Ale nieważne, przejrzałam cię na wylot! Myślisz, że nie rozumiem, że zależało ci tylko na moim synu ze względu na jego perspektywy? A teraz chcesz mnie też wyrzucić!”

„Mam już dość!” Nadya wstała z krzesła.

– Nie! To nie wystarczy! Zadecyduję, kiedy będziesz miał dość!

„Nie, Irina Konstantinowna! Jesteś tu nikim i nie masz imienia! I kieruj swoje skargi do syna, nie do mnie!”

Teściowa jęknęła z oburzenia. Jej twarz poczerwieniała, a oczy rozszerzyły się. Stała przez chwilę w milczeniu, po czym złapała z toaletki flakon drogich perfum Nadii i rzuciła nim z całej siły w synową. Flakon minął jej głowę o centymetry i roztrzaskał się o ścianę.

„Ty suko! Nie waż się tak do mnie mówić!” – krzyknęła Irina Konstantinowna. „Wowa dowie się, jak traktujesz jego matkę!”

„Świetnie! Niech się dowie!” – wyrzuciła z siebie Nadya. „I na pewno się dowie, bo wszystko zapisałam!”

Wskazała na laptopa, na którym obok kamery internetowej migał czerwony wskaźnik nagrywania. Teściowa zamarła z lekko otwartymi ustami. Potem odwróciła się gwałtownie i wybiegła z pokoju, głośno trzaskając drzwiami.

Nadya wstrzymała nagrywanie i obejrzała nagranie. Kamera uchwyciła wszystko: agresywny ton teściowej, jej absurdalne oskarżenia i, co najważniejsze, moment, w którym rzuciła butelką perfum. Nadya zapisała plik i wysłała go sobie mailem, na wszelki wypadek. Potem wyszła z sypialni i udała się do pokoju gościnnego, gdzie zamknęła się Irina Konstantinowna.

„Irina Konstantinowna, musimy porozmawiać!” Nadya zapukała do drzwi.

„Odejdź!” – dobiegło zza drzwi. „Powiem wszystko Wołodii! Dowie się, jaki naprawdę jesteś!”

„Tak, dowie się!” – odpowiedziała spokojnie Nadia. „Pokażę mu nagranie!”

Za drzwiami panowała cisza. Nadya westchnęła i wróciła do kuchni. Musiała się uspokoić, zanim wróci mąż. Wydarzenia ostatnich dwóch tygodni wyczerpały ją, a dzisiejszy incydent był ostatnią kroplą goryczy.

Wowa wrócił do domu wcześniej niż zwykle. Przywitała go niezwykła cisza – nie było matki w kuchni, ani żony w salonie.

„Czy ktoś jest w domu?” zawołał.

Nadya wyszła z sypialni z laptopem w dłoniach. Na jej twarzy malowała się determinacja.

„Chcę ci coś pokazać” – powiedziała. „Gdzie jest twoja mama?”

„Nie wiem, dopiero co tu przyjechałem!” Wowa wzruszył ramionami. „Coś się stało?”

W tym momencie na korytarzu pojawiła się Irina Konstantinowna. Jej oczy były czerwone, jakby płakała, a na twarzy malował się wyraz głębokiego bólu.

„Wołodia, mój synu!” – rzuciła się na niego. „Nie wyobrażasz sobie, jak traktuje mnie twoja żona! Obraża mnie, wyrzuca z domu, mówi, że jestem nikim! A ja tylko chciałam pomóc!”

„Nadia, czy to prawda? Znowu to robisz?” Wowa zwrócił się do żony, wyraźnie zszokowany słowami matki.

„Usiądźmy wszyscy razem i obejrzyjmy coś!” – Nadia wskazała na sofę. „A potem sami ocenicie, kto ma rację, a kto nie!”

Usiedli w salonie. Nadya otworzyła laptopa i włączyła wideo. Z każdą sekundą nagrania wyraz twarzy Wowy się zmieniał: najpierw niedowierzanie, potem zaskoczenie, szok, a w końcu złość – nie na Nadię, a na matkę.

„Mamo, co to jest?” – zapytał cicho, gdy nagranie się skończyło. „Naprawdę tak rozmawiasz z Nadią, kiedy mnie nie ma w domu?”

„Ona celowo mnie prowokowała!” – zaatakowała Irina Konstantinowna. „A to nagranie… Jest nielegalne! Nakręciła mnie bez ostrzeżenia!”

„Ale nie powinnam była cię ostrzegać!” – odparła spokojnie Nadia. „Potrzebowałam dowodu dla mojego męża! Jestem u siebie w domu! A ty przez ostatnie dwa tygodnie zamieniasz moje życie w piekło. Wowa mi nie wierzył, ale teraz twoja prawdziwa natura wyszła na jaw!”

„I rzuciłeś w nią butelką?” Wowa nie mógł się otrząsnąć po tym, co zobaczył. „Mamo, nie poznaję cię!”

„Wołodia, nie ufaj jej! Ona tobą manipuluje!” Irina Konstantinowna złapała syna za rękę. „Ta kobieta chce nas rozdzielić! Chciałam jej tylko pokazać, jak właściwie prowadzić dom, jak się tobą zaopiekować!”

„Masz rację?” Wowa uwolnił rękę. „Wyrzucanie rzeczy Nadii, przestawianie jej książek, obrażanie jej – czy to prawda, twoim zdaniem? A najgorsze jest to, że zrobiłeś to wszystko za moimi plecami, a mimo to skarżyłeś się na nią przede mną!”

Irina Konstantinowna zdała sobie sprawę, że przegrywa walkę. Jej twarz wykrzywiła się gniewem.

— Co innego mogłem zrobić?! Nic dla ciebie nie znaczę?!

„Co to ma wspólnego z czymkolwiek?” – zapytał zdezorientowany Wowa. „Nie szanujesz mojej żony, naszego domu, naszych zasad! I ja też nie będę tego tolerował!”

„Co sugerujesz? Wyrzucić własną matkę na ulicę?” – krzyknęła Irina Konstantinowna.

„Nie, wynajmę ci pokój w pokoju wieloosobowym w stylu hotelowym! Jest czysty i ma wszystko, czego potrzebujesz! Pojedziemy tam jutro!”

„Ale jak… Dlaczego…” Irina Konstantinowna nie mogła zrozumieć.

„Bo nie pozwolę zniszczyć mojej rodziny!” Wowa był nieugięty. „Kocham cię, mamo, ale Nadia jest moją żoną i nie pozwolę, żeby ją tak traktowano, nawet jeśli to ty to robisz!”

Irina Konstantinowna wstała w milczeniu i nie mówiąc ani słowa, poszła do pokoju gościnnego.

Gdy drzwi zamknęły się za nią, Wowa zwróciła się do Nadii.

— Nie wyobrażam sobie, że moja matka byłaby zdolna do czegoś takiego!

“Mówiłam ci!” powiedziała Nadya.

„Przyszedłem tu dzisiaj, żeby porozmawiać o nowym mieszkaniu mamy, które ma zastąpić to, które spłonęło…” – zaczął Wowa po chwili milczenia. „Mają jej dać nowe mieszkanie w ciągu roku! W międzyczasie będzie mieszkać w akademiku! Będę płacił za wszystko, ile będzie trzeba, ale ona na pewno tu nie zostanie! Nie po tym, co właśnie zobaczyłem!”

Nadia skinęła głową, czując, jak napięcie ostatnich kilku tygodni powoli ustępuje. Wiedziała, że ​​jej relacja z teściową już nigdy nie będzie taka sama, ale na razie było jeszcze lepiej. Przynajmniej teraz wszyscy wiedzieli, kto jest kim i nie musieli już udawać…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *