W Berlinie niemiecka policja siłą rozdzieliła grupę Polaków, którzy chcieli postawić krzyż przy pomniku ofiar II wojny światowej. Sprawa natychmiast odbiła się echem w Warszawie i wywołała reakcje polityków, a wieczorem posłowie opozycji interweniowali w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
Zatrzymanie pod pomnikiem
We wtorek, tuż przed godziną 16, w okolicy berlińskiego Reichstagu zebrała się kilkunastoosobowa grupa reprezentująca inicjatywę Ruch Obrony Granic, na czele z jej liderem Robertem Bąkiewiczem. Demonstranci chcieli umieścić drewniany krzyż przy Głazie Pamięci, upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej. Niemiecka policja nie zgodziła się jednak na wspólny przemarsz z krzyżem i transparentami.
Gdy grupa mimo to ruszyła w stronę pomnika, doszło do interwencji. Funkcjonariusze obezwładnili i skuli kilka osób, w tym samego Bąkiewicza. Przebieg zdarzenia służby podsumowały w oficjalnym komunikacie:
„Gdy mimo to grupa, wraz z krzyżem i transparentami, udała się wspólnie w kierunku pomnika, policjanci zastosowali wobec sześciu osób środki ograniczające wolność. Ponieważ doszło przy tym do stawiania oporu, nasze siły interwencyjne zastosowały również środki przymusu bezpośredniego”.
Po zakończeniu czynności wszystkich zatrzymanych zwolniono.
Relacje o obrażeniach
Sami uczestnicy twierdzą, że interwencja skończyła się dla nich poważnymi obrażeniami. Córka lidera ruchu, Blanka Bąkiewicz, opisała w mediach społecznościowych, w jakim stanie znaleźli się jej ojciec i pozostali demonstranci.
„Jest źle. Zabiera ich karetka. Jacek, Paweł i Tata w ciężkim stanie. Tata wymiotuje. Ma połamane żebra” — napisała.
Głos w sprawie zabrał także poseł Prawa i Sprawiedliwości Dariusz Matecki. Stwierdził, że Polacy, którzy pojechali do Niemiec uczcić pamięć ofiar wojny, trafili do szpitala po pobiciu przez niemieckich policjantów.
Brutalne zatrzymanie mojego Taty i chłopaków z ROG!!! Potrzebujemy Waszego wsparcia na prawników w Berlinie: https://t.co/smTuJ3atGI
— Blanka Bąkiewicz (@BlankaBakiewicz) June 16, 2026
Proszę podajcie dalej ‼️‼️ pic.twitter.com/s3JCTL3O2S
Rozwiń
Protest przed ambasadą Niemiec. Tłum głośno skanduje
Czytaj dalej
Strzelanina w Białej Podlaskiej. Służby ustaliły tożsamość ofiary
Czytaj dalej
Reakcja Kancelarii Prezydenta i MSZ
Zdarzenie wywołało reakcję Kancelarii Prezydenta. Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz wezwał Ministerstwo Spraw Zagranicznych do interwencji.
Odnośnie zajścia w Berlinie:
— Rzecznik MSZ – Maciej Wewiór (@RzecznikMSZ) June 16, 2026
nasz konsul na miejscu działa – ustala w tej chwili okoliczności zdarzenia i powody zatrzymania.@PLinDeutschland
„Sytuacja jest absolutnie niedopuszczalna. Patrząc na te obrazki, które do nas tutaj docierają, gdzie polscy obywatele są turbowani, przepychani, w sposób absolutnie nieakceptowalny traktowani przez policję niemiecką” — mówił.
Resort dyplomacji odniósł się do sprawy krótkim komunikatem. Rzecznik MSZ Maciej Wewiór przekazał, że zajmuje się nią polski konsul, który jest w Berlinie i ustala okoliczności oraz powody zatrzymania demonstrantów.
„Nasz konsul na miejscu działa – ustala w tej chwili okoliczności zdarzenia i powody zatrzymania” — przekazała na X.
Jesteśmy z córką @RBakiewicz @BlankaBakiewicz przed @MSZ_RP – idziemy z @MariuszGosek @MKowalski_Posel na interwencję pic.twitter.com/2nGX6kPqkb
— Dariusz Matecki (@DariuszMatecki) June 16, 2026
Rozwiń
Nocna interwencja posłów
Niezadowoleni z braku szczegółowych informacji, parlamentarzyści opozycji udali się wieczorem do siedziby MSZ. Posłowie Dariusz Matecki, Mariusz Gosek i Michał Kowalski, w towarzystwie córki Roberta Bąkiewicza, domagali się wyjaśnień od urzędników.
Rozwiń
Przebieg wizyty Matecki opisał ostro:
„To jest szok. W MSZ jest jeden urzędnik w centrum interwencji kryzysowej, który nie chce wyjść z budynku ani nas wpuścić. Zabarykadowali się przed posłami. Miliony Polaków poza Polską a państwo nie działa. Nie możemy się nic dowiedzieć z MSZ. Państwo Tuska z kartonu. Sikorski do dymisji!”.
Grupa spędziła przed wejściem do budynku około dwóch godzin.