Robert Bąkiewicz i inni przedstawiciele ROG chcieli przejść pod pomnik upamiętniający Polaków zabitych w czasie II wojny światowej i postawić tam krzyż. Niemiecka policja interweniowała, odebrała krzyż, a część uczestników została skuta kajdankami.
Według relacji medialnych grupa miała zgodę na przemarsz, ale nie na wniesienie krzyża i tabliczek. Niemiecka policja miała też wskazywać, że wydarzenie powinno zostać zgłoszone z odpowiednim wyprzedzeniem.
Kaczyński nazywa sprawę brutalnym potraktowaniem Polaków i pyta, co robią polska ambasada oraz MSZ. W tle znów wraca napięcie wokół pamięci historycznej, relacji polsko-niemieckich i granic protestu za granicą.
Czy polskie MSZ powinno stanowczo zareagować na wydarzenia w Berlinie?